POEMS

Oto tłumaczenia ośmiu wierszy-tekstów Janki.

Tłumaczył Zdzisław Czmer
Świetne ,mocne ,wiersze pełne mrocznych wizji i prawdy o czasach ,których nie chcemy już pamiętać.

1.”Spacer po torach”
Pójdźmy razem na spacer wzdłuż szyn tramwajowych,
Przysiądziemy odpocząć na końcu ich drogi.
Z fabryk brudnych dymy omiotą nas czarne,
Wpatruj się w semafor jak w gwiazdę polarną

Noc nas dziś nie zastanie w pokoju na strychu.
Trzeba nam umieć w moment skryć się w koleiny,
Kiedy podjadą po nas suk szare maszyny,
Zgarnąć tych, co nie chcieli utetłać się w syfie.

Przetrwamy, to wędrówkę przedłużymy jeszcze,
Spojrzysz w niebo, ja w ziemię na twoich podeszwach.
Trzeba będzie ubrania powrzucać do pieca,
Jeśli chłopcy w mundurach nie będą nas czekać.

A gdy będą, nic nie mów o naszych wyprawach,
Bo wyjdzie żeś schizo, lub jest w nich coś złego.
W tle portret na ścianie, morda Dzierżyńskiego.
To za nasze spacery sprawiedliwa kara.
To za nasze występki jest najlepsza kara.
I za wzdłuż szyn spacery zabiją nas zaraz.
I przez te durne szyny zajebią nas zaraz !

2.Odrzucone elementy
Odrzucone elementy do pierwszego szeregu
Oni jako pierwsi w klasie muszą je wskazać
Pierwszą klasą szkoły życia będzie im ciurma
No a w ósmej już po śmierci będzie komsomoł

Dziesięć kroków od tego miejsca semafor migał
Żółtym światłem dwie minuty na koniec deszczom
A w podziemnym przejściu zrobić w lewo zwrot
A w podziemnym korytarzu gasną latarnie

Korytarzem pośród płotów poprzez trupy wieków
Poprzez lata i burzany, przez dzieło ojców
Przez wystrzały i wybuchy, poprzez pustotę
W dwie minuty się postarać – przeskoczyć wiorstę

Po kolczastym drucie, oczyma wodzów
Tam, na zewnątrz, martwą strugą i łzami deszczu
I na rozkaz bić zarazę przez ukryty właz
Według  wielkiego nakazu stawiać stary świat

Odrzucone elementy na pierwszy rzut
Oni jako pierwsi w klasie muszą wskazać je
Pierwszą klasą szkoły życia będzie im ciurma
No a w ósmej już po śmierci będzie komsomoł

3.Wyższa Racja
Skrzywionymi ustami,
krecimi kanałami,
wychynął czubek kłosu.
Krótkowidza oczami,
mokry durnymi łzami,
drąży meandry losu.
Puki dłoń nie pamięta,
zadrży kastet u czoła,
deska podłogi woła.
Ja u drzwi przy wzierniku,
pod kopułą sufitu.

Czy najpierw było jajo,
czy słowo pierwej stało.
Rozglądam się nieśmiało.
Bo przerwana snu zona.
Przeraził głos masona
co ze mną unisono.
Śmigły podmuch co w dali
krawędzie skał osmalił,
tu tylko muska trawy.
To specjalne zasady.

To szczególne układy,
to szczególna tyrania,
to specjalne zasady.

Nagły przebłysk konwoju
ciemne okna pokoju,
zawloką do uboju.
Przeżegnaj się gieroju,
w rozchełstanym stroju,
co wzywasz nas do boju !
I zginie wróg zapluty,
a kto zostawił buty,
nie odnalazł spokoju,
nie przerwał tego znoju,
wszystkich nas do uboju.

To specjalne zasady,
to szczególna tyrania,
to szczególne układy.

4.Od wielkiego umysłu

Wielki umysł gdy masz, to męka i niewola.
Gdy pełen myśli złych, to depresja i łzy.
Skutkiem barwnej duszy tylko strupy i wszy.
Od ogromu miłości tylko mordy we krwi.

W pościeli na wietrze, po porannej rosie.
Od bezpłodnych idei, po nielicznych gości,
Przez zamknięte dżwierze, po zabite zwierzę,
Od nakrytych stołów, po przebite czoło.

Gdzieś obok na świecie czarny sputnik leci.
Uratuje, pocieszy, on nam spokój przyniesie.
Pod chropawym skrzydłem noc za okrągłym stołem.
Sino-biały plakat –„Prowadż nas poprzez świat!”

I zbiera się naród na bezsensowny zlot,
Wszechświatowy, się wie – postanowić znów brednie ?
Swą wolę narzucają w pojebanym kraju,
Posiedzieć, nie gadać i po stole postukać.

Bo wielki umysł gdy masz, to męka i niewola.
Gdy pełen myśli złych, to depresja i łzy…

5.Cicha toń-czarny dzień

W czarny dzień – oczu pijanych męczący pląs, dziurawych rąk
Drugi padł, a czwarty siadł, ósmego zaś otoczył krąg.
Na koleiny spopod kół i trzy litery spod asfaltu
I w cichą toń porywczą głową.
I zimny pot, i kręgi się rozchodzą.

Stalowy koń. Ochronny wzór. Zdobnych serpentyn rząd
Atrakcja dla prawiczków – na karuzeli konie krążą,
A nakręcony kalejdoskop dzwoni krzywymi zwierciadłami.
Koło obraca się nerwowo,
Przy dżwiękach marsza zawrót głowy.

Zeżarły mole barwny szal, a w kartach blotki same sznurem
I byk ogonem płosząc muchy, z ciężkim sercem lezie pod górę.
Sześcianów bilardowe kule zderzywszy się rozpękły na połowę
Na świata strony cztery,
W nisze obszarów i przestrzeni.

A przez szczeliny witryn, strzępy świątecznych układów,
A pod płozami sań – żywe fragmenty czyichś śladów.
A papuga siedząca za ladą, z czapki wyciąga bilet do tramwaju
Do  pobliskiego mostu,
Na helikopter bez okien i drzwi,
I w cichą toń porywczą głową,
Koło obraca się nerwowo.

6.I przyjdzie się odżegnać-Strzeż się

I przyjdzie się odżegnać…
Od ogłoszenia wojny – na świata cztery strony,
Od bezrozumnej wiosny – pomiędzy cztery ściany,
Od przypalonej zupy – po za cztery kłopoty,
Od pokolenia złych w cztery magiczne cyfry

Nałożyć stary mundur, przetarty i pełen dziur….

I przyjdzie obejść się…
Bez  czarnych pokracznych strzyg, bez podmalowanych brwi
I rozpocząć od nowa co nie udało się wczoraj
Zostawić brudny wagon i wzlecieć z odwagą
Przez spopielone pole na latającej miotle.
Rozłożyć ręce we śnie, by się nie potknąć we mgle…

I przyjdzie pozamieniać…
Mocno nieświeży obrzęd, na śmiercionośną salwę
Skrzypiące krzesło za stołem na dzieci krzyk za rogiem
Wianek spleciony z róż na stos depresjo-psychoz
I psychodeliczny raj na trzy zasuwy w drzwiach.

I zewsząd  krzyk; „strzeż się…”

7.Smutku mój

Powtarzam do znudzenia słowa:
Nikt nie wie jak mi jest chujowo…
I telewizor zawisł mi nad głową,
Nikt nie wie jak mi jest chujowo.

Tak wszystko mi się pojebało,
Że znów wykrzyczeć by się chciało,
Bolesne aż do kości słowa
Nikt nie wie jak mi jest chujowo.

 

8.Niedźwiedź

Pochodnia zapłonęła w norze – przypaliło bok1.

Spojrzenie2 małego kalibru celuje na wskroś.

Cztery łapy ocalenia, pazury i kły.

Biegnij, synku, powiedz: „I jutro wstanie dzień!”.

Niedźwiedź wychodzi na łowy zabijać psy

Słońce za lasem3wstaje na nowy ład.

Rozbłysną sieci, bicze i na łańcuchach psy4.

Po drewnianym pomoście trudno biec.

Przemokła skóra pod batogiem5 – ryk i w prawo skręt6.

Niedźwiedź wychodzi na łowy zabijać psy.